B-52 to warstwowy płonący drink lub bardziej shot. Wizualnie bardzo ładnie się prezentuje, ale moim zdaniem nie nadaje się na imprezy, chyba że w celu pokazu. Nazwa drinku pochodzi od amerykańskiego bombowca dalekiego zasięgu Boeinga B-52, który walczył w Wietnamie i służył do zrzucania bomb zapalających.

Składniki:

  • 15 ml Kahlua, Tia Maria lub inny likier kawowy
  • 15 ml Baileys
  • 15 ml Triple Sec(np. Grand Marnier lub Cointreau)

Najpierw wlewamy do kieliszka Kahlua lub inny likier kawowy, następnie po łyżce wlewamy Baileys, a na koniec dolewamy Triple Sec. Taki warstwowy drink podpalamy, powinien płonąć lekko niebieskim płomieniem. Są dwa sposoby na wypicie jego, czekamy aż płomień zgaśnie lub po prostu bierzemy słomkę, wsadzamy do naszego shota i od spodu wypijamy alkohol tak, żeby słomka nie zajęła się ogniem.

Należy pamiętać, że Triple Sec tak łatwo się nie zapali, trzeba go wcześniej pogrzać lub ma samą górę shota polać trochę 65-85% alkoholu. Taki drink nazywa się „B-52 na misji”

Są różne wariaty shota B-52:

  • B-51 – likier z orzechów laskowych(Frangelico) zamiast Triple Sec
  • B-53 – wódka zamiast Triple Sec
  • B-54 – amaretto zamiast Triple Sec
  • B-55 – absynt zamiast Triple Sec (B-52 Gunship)
  • B-57 – sznaps z miętą pieprzową zamiast Baileys

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.